Historia Ewy

ewa

Historia Ewy

Są dni, kiedy czuję się gorzej, jestem osłabiona, ale są też dni lepsze – wtedy nie zamykam się w domu. Spotykam się z koleżankami, spędzam czas z dziećmi i wnukami. To właśnie te relacje dają mi największą siłę i radość.

Historia choroby Ewy rozpoczęła się w 2022 roku, rok po przejściu na emeryturę w wieku 66 lat. Początkowo nic nie wskazywało na nowotwór – pojawiły się silne bóle kręgosłupa w odcinku lędźwiowym, a wcześniej, przez pół roku, silna nadpotliwość. Potem zachorowała na COVID-19. Po zakończeniu choroby lekarz rodzinny zlecił badanie USG jamy brzusznej. Wykonano je 9 września i wykazało ono dużą zmianę w prawym płacie wątroby – guz o wielkości 15 na 12 cm. To był dla niej ogromny szok. Nie wiedziała, co robić, była w stanie kompletnego załamania. Na szczęście jej młodsza siostra, lekarz rodzinny, choć mieszkająca w innej miejscowości, natychmiast poleciła, by Ewa się spakowała i przyjechała do niej.

Rozpoczął się trudny czas – intensywna diagnostyka, pełna niepewności. Ewa trafiła do Narodowego Instytutu Onkologii, gdzie kontynuowano dalsze badania. Na początku diagnozy nie było wiadomo, co to za guz. Markery nowotworowe były podwyższone, a Ewa była w głębokim kryzysie psychicznym. Siostry Ewy stała się jej głównym wsparciem i „koordynatorem” leczenia. Niestety Ewa trafiła do szpitala zakaźnego w Warszawie, gdzie podejrzewano bąblowicę. Badania krwi i obrazowe nie potwierdziły tej diagnozy, ale guz wciąż rósł i osiągnął już 18 cm. Dwóch lekarzy stwierdziło, że jest nieoperacyjny. To był moment, w którym świat Ewy się zawalił. Pojawiła się silna depresja. Gdyby nie rodzina, nie wiadomo, jak by to się skończyło.

Rodzina wciąż szukała dalszej pomocy – w Łodzi, w Warszawie. Jeden z lekarzy rozważał operację w dwóch etapach. W międzyczasie pogarszały się wyniki krwi i markery. Guz rósł w zastraszającym tempie. Siostra zawiozła Ewę do księdza – to miało być pożegnanie. I wtedy, jak mówi Ewa, wydarzył się cud. Profesor z Kliniki na Banacha zdecydował się podjąć operacji. Ewa trafiła na Oddział Kliniczny Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby. Konsylium podjęło decyzję o operacji. Przed zabiegiem pożegnała się z rodziną, przyjęła ostatnie namaszczenie. Operacja odbyła się 30 listopada 2022 roku. Operacja wysokiego ryzyka trwała ponad sześć godzin – utrata krwi, transfuzje – ale udało się. Ewa przeżyła.

Po operacji potwierdzono histopatologicznie, że to rak wątrobowokomórkowy (HCC) G3 – złośliwy. W styczniu zgłosiła się do onkologa, ale pod koniec miesiąca nastąpiła wznowa. Wątroba została częściowo usunięta, tyle ile było możliwe, by zachować funkcje życiowe. Pani Ewa trafiła pod opiekę doktora, który prowadzi ją do dziś. „To nie tylko świetny lekarz, ale też dobry człowiek”, mówi Ewa.

Obecnie Ewa leczona jest w ramach programu lekowego – poddaje się terapii celowanej, immunoterapii. Nie mogła mieć zastosowanego radykalnego leczenia, ponieważ wątroba była już w bardzo złym stanie. Od 15 marca 2023 roku, czyli już od ponad dwóch i pół roku, co trzy tygodnie jeździ do Narodowego Instytutu Onkologii na leczenie. Jak opowiada, natrafiła tam na ogromną życzliwość – zarówno ze strony lekarzy, jak i pielęgniarek. Nigdy nie spotkała się z odmową czy brakiem empatii.

Korzysta też z porad innych specjalistów – laryngologa, endokrynologa (ze względu na guzki na tarczycy), ginekologa, kardiologa, a także leczy się na osteoporozę. Zdarzają się jej reakcje alergiczne na wlewy, korzysta ze wsparcie laryngologiczne, które jest dla niej bardzo ważne.

To wszystko trwa nadal, ale Ewa żyje. I wierzy, że to dzięki cudowi, wierze, rodzinie i zespołowi wspaniałych ludzi, którzy ją otoczyli opieką.

Z perspektywy Ewy jednym z najważniejszych elementów procesu leczenia była pomoc w koordynacji całej ścieżki leczenia i opieki nad pacjentem. Na początku tej drogi czuła się bardzo zagubiona – nie wiedziała, gdzie się udać, jakie badania wykonać, do jakiego lekarza pójść. W gąszczu przepisów i procedur medycznych pacjent często jest bezradny, szczególnie gdy zmaga się z szokiem po diagnozie. Ewa wspomina, że w tamtym czasie była tak załamana, że nie interesowało ją nic. To właśnie dzięki wsparciu siostry, rodziny, synów, synowych i brata nigdy nie została sama. Nawet podczas pobytu w szpitalu na Banacha bliscy organizowali dyżury, by zawsze ktoś przy niej był.

Ewa uważa, że nieocenioną rolę pełni osoba, która jest koordynatora leczenia – ktoś, kto podpowie, gdzie się udać, jakie kroki podjąć, kto pokieruje pacjentem w trudnych momentach. Niestety, mimo kontaktu z wieloma specjalistami, nikt nie zaproponował jej udziału w grupie wsparcia, ani nie skierował do organizacji pacjenckiej. O tego rodzaju pomocy nie wiedziała.

Od momentu diagnozy życie Ewy zmieniło się diametralnie. Zmieniły się priorytety, sposób myślenia, codzienność. Przed chorobą ciężko pracowała, marzyła o emeryturze, podróżach, zwiedzaniu świata. Teraz jej życie toczy się od jednego wlewu do drugiego (co 3 tygodnie), z regularnymi tomografiami co trzy miesiące i wizytami u różnych specjalistów. Nie może korzystać z sanatoriów, nigdy w żadnym nie była, a leczenie onkologiczne wyklucza taką możliwość!

Mimo trudności, stara się jednak cieszyć każdym dniem. Ma czworo wnucząt, które dają jej ogromną radość. Najstarszy wnuk ma już 14 lat. Natomiast wnuczka potrafi sprawić, że nawet drobne gesty nabierają wielkiego znaczenia. Ewa wspomina moment, gdy była bardzo słaba, a wnuczka zaproponowała, że zrobi jej „zimową herbatkę” – zwykła czynność, która przyniosła ogromną radość. Kiedyś, w czasie pracy zawodowej, nie doceniała takich chwil. Dziś są dla niej bezcenne.

Są dni, kiedy czuje się gorzej, jest osłabiona, ale są też dni lepsze – wtedy nie zamyka się w domu. Spotyka się z koleżankami, spędza czas z dziećmi i wnukami. To właśnie te relacje dają jej największą siłę i radość.

Ewa ma 66 lat i jest z wykształcenia ekonomistką. Przez wiele lat pracowała jako dyrektor finansowy w spółce.

Twoja historia

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią napisz do nas.

Skontaktuj się z nami.

Możesz nas obserwować na naszych kanałach w mediach społecznościowych

Szukaj

Porozmawiaj z innymi pacjentami

Rozmowa z innymi pacjentami może być bardzo pomocna. Rozmawiając z innymi osobami zmagającymi się z podobnymi problemami możesz uzyskać poradę lub po prostu poczuć ulgę.

Znajdź innych pacjentów poprzez naszą stronę na Facebook'u