Historia Wiesława

Historia Wiesława

„Byłem zaskoczony, nikt w rodzinie nie chorował na nowotwór, nie miałem żadnych objawów, a guz był już na tyle duży, że zbadanie dalszego odcinka jelita grubego było niemożliwe. Wiedziałem jednak, że muszę podjąć rękawicę i stanąć do walki.”

Rak jelita grubego to jeden z bardziej podstępnych nowotworów, który rozwija się przez długi czas nie dając żadnych objawów. Tak było w przypadku bohatera tej historii, który dowiedział się o chorobie podczas rutynowych badań.

Wiesław zgłosił się do lekarza w 2017, by wykonać badania kontrolne. Z uwagi na to, że ukończył 50. rok życia lekarka zaleciła wykonanie  kolonoskopii, która – jak się okazało – była kluczowa.

Diagnoza: guz zgięcia esiczo-odbytniczego. – Byłem zaskoczony, nikt w rodzinie nie chorował na nowotwór, nie miałem żadnych objawów, a guz był już na tyle duży, że zbadanie dalszego odcinka jelita grubego było niemożliwe. Wiedziałem jednak, że muszę podjąć rękawicę i stanąć do walki.

Jak wielokrotnie podkreśla, znalazł się pod świetną opieką medyczną, co pomogło mu sprawnie przejść przez etap diagnozy i pierwszego leczenia. – Od razu nakreślono mi plan leczenia, byłem dobrze poinformowany, co pozwalało mi zachować swego rodzaju spokój. Wiedziałem, że czeka mnie zabieg, wiedziałem jak będzie wyglądał. Zostałem poinformowany, że po uzyskaniu wyników histopatologicznych zostanie podjęta decyzja co do leczenia uzupełniającego. Moja rodzina od początku była ze mną i przechodziliśmy wspólnie przez każdy etap, co było niewątpliwie pomocne, ponieważ czułem, że nie jestem sam.

Od pierwszej kolonoskopii do dnia zabiegu minęły niecałe dwa tygodnie. W sumie Wiesław przeszedł trzy resekcje jelita grubego i operację HIPEC polegającą na podaniu chemioterapii dootrzewnowo. – Po pierwszej operacji przeszedłem półroczną chemioterapię uzupełniającą. Po półtora roku pojawiła się wznowa miejscowa, po resekcji której  miałem radio-chemioterapię. Po kolejnych parunastu miesiącach guz znów pojawił się w miejscu zespolenia. Przeszedłem kolejną resekcję, tym razem z wyłonieniem stomii.

Każde zespolenie jelita było okupione dużo szybszą perystaltyką jelit i ich krótszym pasażem, jelita już nigdy nie funkcjonowały jak przed chorobą.  – To duże utrudnienie w życiu codziennym, jednak od czasu kiedy mam stomię żyje mi się znacznie lepiej. Pamiętam, że byłem wtedy zestresowany nową, czekającą na mnie rzeczywistością. Pielęgniarka stomijna zadbała jednak o komfort mojej toalety, co pozwalało na stopniowe przystosowanie się do nowej sytuacji w warunkach intymnych.

Nieoceniona okazała się także możliwość konsultacji z lekarzem w przypadku pojawiających się dolegliwości. – Pacjent poinformowany to pacjent spokojny – podkreśla Wiesław i dodaje, że niewątpliwie jest to jeden z najważniejszym elementów leczenia.

Nigdy nie spotkałem się z przysłowiowym „zbyciem” w przypadku opieki na oddziale. Jestem wdzięczny losowi, że trafiłem pod opiekę profesora Piotra Skotnickiego z CO im. Marii Skłodowskiej-Curie w Krakowie i profesora Tomasza Jastrzębskiego z Centrum Leczenia Chorób Jelit w Brzezinach, to wyjątkowi specjaliści, którzy w swojej pracy kierują się przede wszystkim dobrem pacjenta. Oprócz imponującego dorobku naukowego nie zapomnieli o istocie człowieka i indywidualnym podejściu do pacjenta. Swoje ukłony kieruję także w stronę pielęgniarek z oddziału chirurgii onkologicznej w szpitalu św. Rafała w Krakowie, w Instytucie Onkologii w Krakowie, oraz na oddziale radioterapii w szpitalu w Nowym Sączu. Do tej pory jestem zaskoczony, jak pomimo trudnych warunków pracy panie pielęgniarki są w stanie wykazać się opieką, empatią i zrozumieniem dla drugiego człowieka.

Niestety, temat diety czy aktywności fizycznej nie był wystarczająco często poruszany podczas leczenia. Jak wspomina, nigdy nie spotkał się z pomocą fizjoterapeuty na oddziale, natomiast dietetyk był obecny tylko na chemioterapii.  – W moim przypadku miałem to szczęście, że zarówno moja żona, jak i córka stale poszerzały swój zakres wiedzy, co do mojej diety i zdrowego żywienia w okresie leczenia. Od czasu do czasu korzystałem z prywatnych porad dietetyka, które są niezwykle potrzebne, bo „zdrowe odżywianie” to szerokie pojęcie, które wcale nie oznacza żywienia pacjenta po operacji świeżymi warzywami.

Wsparcie rodziny i jej zaangażowanie w cały proces leczenia spowodowały także, że Wiesław nigdy nie odczuwał potrzeby konsultacji ze specjalistą z dziedziny psychologii czy psychoonkologii. Jak podkreśla, rodzina jest dla niego największym wsparciem – dzięki niej jest silny i potrafi żyć z chorobą. – Od początku cała moja rodzina zaangażowała się w cały proces, czuję, że nie jestem sam i mam gigantyczne wsparcie ze strony mojej Żony i Dzieci. Moja rodzina jest poinformowana o każdym etapie leczenia, sami również zgłębiają tematykę choroby mocno się angażując. Żona przede wszystkim dba o moje żywienie, o to abym dostarczał organizmowi wszystkich potrzebnych składników odżywczych. Dzieci przejęły część moich obowiązków zawodowych, oraz w czasie kiedy jestem po zabiegu i nie mogę wykonywać stricte domowych czynności, oni świetnie mnie zastępują. Czuję, że mogę liczyć na moją rodzinę w każdym aspekcie, tworzymy zgraną uzupełniającą się drużynę. Oczywiście, gdyby było inaczej, sądzę, że skorzystałbym z pomocy psychoonkologa. To bardzo ważny aspekt skutecznej terapii.

Dziś, poza szpitalem, Wiesław  stara się żyć i funkcjonować jak dawniej. Szybko zaakceptował nową rzeczywistość. Swoje plany musi jednak dostosować do terminów konsultacji lekarskich, badań, czy – jeśli zachodzi potrzeba – do  leczenia.  –  Bezwzględnie najważniejsza jest kontrola po zakończeniu leczenia, u mnie wznowa miejscowa wystąpiła już dwa razy, na szczęście zawsze była wykryta na samym jej początku, ale dla mnie terminy konsultacji i badań kontrolnych są terminami świętymi w moim kalendarzu. Nie można dać już uśpić swojej czujności.

Na co chciałby zwrócić uwagę pacjentów, u których zdiagnozowano raka jelita grubego? – Warto zainteresować się badaniami molekularnymi, które pozwolą na dobranie właściwej terapii. Ja o takiej możliwości dowiedziałem się dopiero po 4 latach od diagnozy, niestety takie badania nie były refundowane i należało je wykonać na własny koszt.

Apeluje także, by w przypadku jakichkolwiek pytań nie krępować się lekarza. – Uważam, że lekarz, o ile istnieje taka konieczność lub powód medyczny, powinien poinformować pacjenta np. o możliwych trudnościach związanych z życiem intymnym. Choć to problem tabu, mam wrażenie, że jest zakorzeniony w Polakach a miejsce na odczarowaniu tej tematyki leży chyba gdzie indziej niż w onkologii.

 

Twoja historia

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią napisz do nas.

Skontaktuj się z nami.

Możesz nas obserwować na naszych kanałach w mediach społecznościowych

Szukaj

Porozmawiaj z innymi pacjentami

Rozmowa z innymi pacjentami może być bardzo pomocna. Rozmawiając z innymi osobami zmagającymi się z podobnymi problemami możesz uzyskać poradę lub po prostu poczuć ulgę.

Znajdź innych pacjentów poprzez naszą stronę na Facebook'u