Historia Moniki

Historia Moniki

Najważniejsze, by nie lekceważyć niepokojących objawów, ani nie odkładać diagnostyki na później.

Cztery lata temu, w wieku 39 lat, usłyszała diagnozę raka przełykowo-żołądkowego. Dziś pani Monika pozostaje pod opieką specjalistów, kontynuuje leczenie i stara się żyć możliwie normalnie. Jak sama mówi, nie pozwala, by choroba definiowała jej codzienność.

Pani Monika jest żoną i mamą córki, a na co dzień zajmuje się domem. Informacja o nowotworze była dla niej ogromnym zaskoczeniem. Nigdy nie paliła papierosów i unikała alkoholu, a jedynym czynnikiem ryzyka, który mogła wskazać, była znaczna nadwaga.

Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się podczas posiłków. Pani Monika zaczęła mieć trudności z przełykaniem. Pojawiło się uczucie przytykania. To właśnie te dolegliwości skłoniły ją do wizyty u gastrologa. Badanie nie pozostawiło wątpliwości: wykazało nowotwór przełykowo-żołądkowy. Główny guz, zlokalizowany w przełyku, miał około 8 centymetrów.

Gastrolog natychmiast zalecił pilne rozpoczęcie leczenia onkologicznego. W pierwszej kolejności siostra Pani Moniki znalazła lekarza w Lublinie, jednak to spotkanie pacjentka wspomina bardzo źle. Nie otrzymała wsparcia ani otuchy. Później trafiła do specjalisty w Krakowie, otrzymała skierowanie na radioterapię w Kielcach, lecz ostatecznie jej nie podjęła. Następnie – dzięki informacji koleżanki, która zmagała się z rakiem piersi – dostała się do Narodowego Instytutu Onkologii przy ul. Wawelskiej w Warszawie, gdzie zakwalifikowano ją do badania klinicznego z wykorzystaniem immunoterapii okołooperacyjnej. To innowacyjny plan leczenia obejmujący trzy nierozłączne i wzajemnie uzupełniające się etapy: terapię przedoperacyjną, zabieg chirurgiczny oraz precyzyjnie określone w czasie leczenie pooperacyjne.

Udział w badaniu klinicznym umożliwił jej dostęp  do opieki wielodyscyplinarnego zespołu specjalistów. Po około sześciu miesiącach od zabiegu zespół prowadzący zdecydował o modyfikacji strategii terapeutycznej. Jak podkreśla pacjentka, przez cały czas miała poczucie, że dostępne są kolejne możliwości terapeutyczne dostosowane do jej potrzeb. Leczenie wiązało się również z przejściowymi działaniami niepożądanymi, które wymagały dodatkowej opieki i monitorowania.

Okres pooperacyjny był wymagający i wiązał się z koniecznością przejścia dodatkowych procedur medycznych. Mimo tych wyzwań pacjentka stopniowo wracała do sprawności i nauczyła się funkcjonować ze zmienionym układem pokarmowym (usunięto jej żołądek oraz znaczną część przełyku), w tym dostosowywać objętość porcji, które może spożywać.

W trakcie choroby Pani Monika wyraźnie schudła, dlatego ważnym elementem leczenia było także wsparcie dietetyczne, np. po operacji pojawiła się nietolerancja laktozy, co wymagało wykluczenia z diety zawierających ją produktów.

W kolejnych etapach leczenia lekarze na bieżąco dostosowywali terapię do aktualnej sytuacji klinicznej pacjentki, dbając o jak najlepsze efekty leczenia i jakość jej życia. Obecnie pani Monika pozostaje pod opieką zespołu leczącego i kontynuuje terapię doustną. Cztery lata od momentu diagnozy jest aktywna w codziennym życiu, a ostatnie miesiące przynoszą stabilizację choroby. Sama podkreśla, że czuje się dobrze i z optymizmem patrzy w przyszłość.

Ogromną rolę w czasie choroby odegrali bliscy, zwłaszcza mąż i siostra. Co więcej, mama Pani Moniki wiele lat wcześniej sama chorowała na raka piersi i dobrze rozumiała realia leczenia onkologicznego. Pani Monika zdecydowała jednak, by nie mówić o chorobie swojej, 6-letniej w tamtym czasie, córce. Uznała, że najważniejsze jest zapewnienie dziecku bezpieczeństwa. Dużą pomocą były także rozmowy z innymi pacjentami w szpitalu. Jak mówi Pani Monika, kontakt z osobami przechodzącymi przez podobne doświadczenia dawał poczucie zrozumienia i pozwalał spojrzeć na własną sytuację z większym spokojem.

Obecnie pani Monika stara się żyć możliwie normalnie i koncentruje się na codzienności oraz rodzinie. Choć wieloletnie leczenie pozostawiło po sobie pewne trwałe następstwa wymagające regularnej kontroli, nie ograniczają one w istotny sposób jej codziennego funkcjonowania. Zajmuje się domem, pozostaje aktywna i podkreśla, że poza koniecznością przestrzegania odpowiedniej diety może realizować większość swoich codziennych planów.

Nie postrzega swojej sytuacji jako „walki z rakiem”, lecz jako życie z chorobą. Jej zdaniem nowotwór trzeba zaakceptować, ale nie można pozwolić, by zdominował codzienność. Nie warto skupiać się na obawach związanych z nawrotem czy kolejnymi przerzutami. „Nie wolno się poddawać. Trzeba łapać dzień za dniem”, podkreśla.

Zapytana o radę dla innych pacjentów, zwraca uwagę na znaczenie profilaktyki i regularnych badań. Według niej najważniejsze jest, by nie lekceważyć niepokojących objawów ani odkładać diagnostyki na później. Jednocześnie zachęca, żeby ufać współczesnej medycynie, która oferuje coraz skuteczniejsze metody leczenia. Jej zdaniem równie ważne jak terapia jest zachowanie nadziei, determinacji i chęci do życia.

Historia pani Moniki pokazuje, jak wiele może zmienić szybka diagnostyka, wsparcie bliskich oraz dostęp do nowoczesnych metod leczenia. Cztery lata po usłyszeniu diagnozy pozostaje aktywna, kontynuuje leczenie pod opieką specjalistów i patrzy w przyszłość z nadzieją. Jak tłumaczy, najważniejsze jest, by nie pozwolić chorobie odebrać sobie codziennego życia.

Twoja historia

Jeśli chcesz podzielić się swoją historią napisz do nas.

Skontaktuj się z nami.

Możesz nas obserwować na naszych kanałach w mediach społecznościowych

Szukaj

Porozmawiaj z innymi pacjentami

Rozmowa z innymi pacjentami może być bardzo pomocna. Rozmawiając z innymi osobami zmagającymi się z podobnymi problemami możesz uzyskać poradę lub po prostu poczuć ulgę.

Znajdź innych pacjentów poprzez naszą stronę na Facebook'u